Erica Schwartz stanęła przed senatorami. Wyglądała na zmęczoną, a może po prostu skupioną. Ostatecznie nie miało to żadnego znaczenia. Prezydent Trump chce, żeby stanęła na czele Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) i musi przekonać o swojej przydatności osoby, które widziały już podobny spektakl.

Jej życiorys robi wrażenie. Były kontradmirał amerykańskiej straży przybrzeżnej, który był także głównym oficerem medycznym tego wydziału. Podczas pierwszej kadencji Trumpa pełniła funkcję zastępcy naczelnego chirurga kraju, co stanowiło stanowisko cywilne bez podtekstu politycznego. Nie jest to więc wielkość całkowicie nieznana.

Powiedziała, że ​​zdrowie publiczne jest w jej DNA. Brzmi miło.

Jaki będzie jej pierwszy krok? Przywracanie zaufania. Powiedziała to wprost: Nigdy nie zdradzę nauki.

Jednak zaufanie do obecnego otoczenia jest tanią rzeczą. Raczej jest na skraju wyginięcia. Z czerwcowego sondażu wynika, że ​​jedynie 50% Amerykanów ufa rekomendacjom agencji. Porównajmy to ze wskaźnikami z wiosny 2025 r., kiedy odsetek osób ufających wyniósł 77%. W tym czasie administracja próbowała rozebrać te agencje do gołego rdzenia, dosłownie rozbierając je do kości.

Sytuacja była chaotyczna. Zwłaszcza w samym CDC.

Susan Monares została zwolniona w sierpniu 2020 r. Czekaj, nie, w 2025 r. Dla chronologii wydarzeń różnica jest niewielka. Została oskarżona o opieranie się naciskom ze strony Sekretarza Zdrowia i Opieki Społecznej Roberta Kennedy’ego Jr., zwłaszcza w sprawie polityki dotyczącej szczepionek, która była niezgodna z faktycznymi dowodami naukowymi. Po jej rezygnacji inwestor Jim O’Neill objął stanowisko pełniącego obowiązki dyrektora generalnego. dyrektor do lutego 2026 r. Następnie Jay Bhattacharya został pełniącym obowiązki dyrektora, łącząc tę ​​rolę z kierownictwem Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH).

Słowo „chaos” nie do końca tu pasuje. Lepiej byłoby powiedzieć „burza” lub „niepokoje”.

Schwartz będzie podlegał Kennedy’emu. Senator Bill Cassidy nie pozwolił jej o tym zapomnieć. Zapytał ją wprost: czy była gotowa stawić czoła Kennedy’emu, gdyby wydał bezsensowny rozkaz?

„Nigdy nie pójdę na kompromis w tej kwestii” – odpowiedział Schwartz, „mówiąc, że zdrowie narodu musi być absolutnym priorytetem”.

Cassidy nadal naciskał. Użył terminu „nauka śmieciowa”. Każdy tutaj rozumie, co oznacza to hasło. Mówimy o szczepionkach. Chodzi o wątpliwości. Powtarzała swoją mantrę: żadnych kompromisów. Plan działania? Radykalna przejrzystość i skromność. Dwa modne hasła, które rządzą nimi wszystkimi? Zobaczmy.

Następnie głos zabrał Bernie Sanders.

Trafił prosto w serce poruszając temat szczepionek. Zapytał, czy planuje usunąć ze strony wszelkie informacje łączące szczepionki z autyzmem. Twierdzenie, które naukowcy wielokrotnie obalali na przestrzeni dziesięcioleci, ale które nadal żyje w pewnych kręgach.

Jej odpowiedź była precyzyjna. „Senatorze, nie wiemy, co dokładnie powoduje autyzm” – powiedziała. Przyznała, że ​​szczepionki nie powodują tej choroby. Przyznała, że ​​dowody nie budzą wątpliwości. Ale czy usunie informacje? Nie. Nie przed omówieniem tego z Kennedym.

Powiedziała, że ​​skonsultuje się w tej sprawie z ministrem.

Zatem nauka pozostaje ta sama, ale polityka może wszystko zmienić. Kto może powiedzieć na pewno?