Ogólny obraz wygląda ponuro.

Ogółem federalne fundusze na badania naukowe mają zostać obcięte w 2027 r., powiedział w środę przed Komisją Izby Reprezentantów doradca ds. nauki i technologii Michael Kratsios. Prognozy ogólnego budżetu nie można nazwać optymistyczną.

Ale jest jeden ogromny wyjątek.

Rząd zamierza przeznaczyć 5 miliardów dolarów specjalnie na rozwój sztucznej inteligencji w badaniach naukowych. Te środki nie zostaną zmarnowane. Będą pochodzić z National Science Foundation (NSF), NASA i innych agencji federalnych. Cel jest jasny: stworzyć to, co Kratsios nazywa „wiodącym ekosystemem sztucznej inteligencji dla nauki”, w którym Stany Zjednoczone będą dominować na całym świecie.

Jakie 5 miliardów dolarów zostanie przeznaczone na sztuczną inteligencję w nauce?

To nie są tylko mgliste obietnice. Finansowanie będzie skupiać się na konkretnych celach: tworzeniu specjalistycznych zbiorów danych naukowych, budowie nowych zapleczy badawczych oraz alokacji środków celowych na granty wykorzystujące uczenie maszynowe.

To wyjaśnia treść Misji Genesis. Inicjatywa ogłoszona w listopadzie ubiegłego roku miała na celu umocnienie dominacji USA w dziedzinie sztucznej inteligencji. Budżet nie został wówczas ustalony. Teraz administracja wspiera tę retorykę prawdziwymi pieniędzmi.

Koncentrujemy się na rządowych agencjach naukowych. NASA i Departament Energii są głównymi beneficjentami tego zastrzyku funduszy. Kratsios zasugerował także chęć sfinansowania stworzenia „komputera kwantowego o wartości naukowej”. Ambitny? Niewątpliwie. Ale intencje są jasne.

Dlaczego dotacje NSF są atakowane

Choć na pierwszych stronach gazet dominują wiadomości o sztucznej inteligencji, samo przesłuchanie wywołało burzę.

Ustawodawcy przesłuchiwali Kratsiosa w sprawie znacznych cięć dotacji NSF pod rządami obecnej administracji. Prawie 1 miliard dolarów dotacji znajduje się w zawieszeniu. Istnieją ogromne rozbieżności pomiędzy planowanymi wydatkami na 2026 r. a faktycznie przyznanymi środkami.

Kratsios powiedział, że nie zna szczegółów sytuacji.

Jego obrona była taka, że ​​NSF powinno „bardziej przemyślanie” decydować, które projekty otrzymają finansowanie. To biurokratyczna zmiana, ale mająca realne konsekwencje dla badaczy, których praca zależy od tych funduszy.

Głównym punktem spornym jest jednak proponowana zmiana zasad przyznawania dotacji.

Jak zmiany w recenzowaniu zagrażają nauce

Oto sedno problemu: nominacje polityczne zadecydują, które projekty badawcze otrzymają fundusze federalne. System wzajemnej oceny zostanie zepchnięty na dalszy plan.

Tysiące naukowców jest oburzonych. W tym laureaci Nagrody Nobla.

Krytyka jest powszechna, bo jest ciosem w podstawy merytokracji naukowej. Jeśli finansowanie będzie sterowane przez politykę, ucierpi na tym nauka podstawowa. Kratsios twierdzi, że te zmiany są konieczne. Przytacza „rzeczywisty spadek” liczby dotacji wspierających „przełomowe lub niekonwencjonalne pomysły”.

Zapewnia, że ​​nagrody pozostaną oparte na zasługach.

To prawdopodobnie nie uspokaja tysięcy naukowców, którzy podpisali petycje przeciwko temu.

Obietnica 5 miliardów dolarów na sztuczną inteligencję wygląda atrakcyjnie. To obiecuje przyszłą dominację. Jednak podstawowa struktura finansowania nauki ulega zmianie. Recenzja partnerska jest atakowana. Z budżetu AI można kupić superkomputery i zbiory danych.

Ale to nie zamyka luki w zaufaniu.

„NSF musi bardziej świadomie decydować, jakie badania finansuje”.

Zobaczymy, czy pieniądze dotrą tam, gdzie obiecano. Reszta pozostaje niepewna.