Szkoła to nie tylko litery A, B, C. To szkolna polityka na placu zabaw, tabliczka mnożenia i niewypowiedziane zmęczenie koniecznością siedzenia w miejscu. Dodaj do tego naukę nowego języka. A czasem przeprowadzka do nowego kraju. Taka jest właśnie codzienność dzieci, które starają się dotrzymać kroku rówieśnikom, ucząc się języka angielskiego od podstaw.
Pandemia pogłębiła te trudności. W przypadku uczniów, których pierwszym językiem nie jest angielski, spadek był gwałtowny. Wyniki testów spadły. Rozczarowanie rosło. Sytuacja uległa pogorszeniu, zwłaszcza w okręgach, które już od lat borykały się z różnicami w osiągnięciach sięgającymi dwudziestu lat.
„Zaobserwowaliśmy wiele frustracji wśród uczniów… Dzieci stały się wycofane i miały problemy społeczno-emocjonalne” – wspomina Sarah Walters, specjalistka ds. wsparcia umiejętności czytania i pisania.
Na ratunek przybył okręg szkolny Troy City. Znajduje się godzinę na północ od Cincinnati. Na terenie powiatu działa dziewięć placówek oświatowych, w których uczy się około 4000 dzieci.
Obraz demograficzny jest tutaj wyjątkowy. Tylko 3% uczniów uczy się języka angielskiego (ELL); Są to głównie dzieci pracowników firm partnerskich japońskiego producenta samochodów, a także rodzimi użytkownicy języka hiszpańskiego i ukraińskiego. Średnia krajowa wynosi 11%. Troy nie musi mierzyć się z największą liczbą tych uczniów, ale zmaga się z konsekwencjami fragmentarycznego podejścia do uczenia się.
Do 2022 roku nauka języka angielskiego w Troi była chaotyczna i niespójna. Część dzieci otrzymywała wsparcie, inne były zaniedbywane i „wpadały w szczeliny” systemu.
Rozwiązanie: poruszaj palcami
Powiat podjął ważną decyzję. Wprowadzono metodę Oortona-Gillinghama. Jest to wielozmysłowe podejście do foniki. Nie wystarczy tylko patrzeć na słowa. Trzeba je dotykać, głośno wypowiadać i wzruszać.
Szkolili wszystkich. Nie tylko nauczyciele, ale także dyrektorzy, specjaliści pedagogiki specjalnej i personel pomocniczy. W tej metodzie certyfikat Instytutu Edukacji Multimodalnej uzyskało 116 pracowników. Nie było to tanie i wymagało czasu.
Hrabstwo planowało trzy lata, czekając na otrzymanie dotacji na walkę z pandemią. A potem całkowicie zanurzyłem się w nowej metodzie.
Walters został głównym trenerem. Pomysł polegał na połączeniu umiejętności czytania i pisania z obrazem, dźwiękiem i ruchem. Używaj fiszek, stukaj w sylaby, przestudiuj etymologię słów, aby zrozumieć, dlaczego łamią zasady.
„Nasi wielojęzyczni uczniowie uwielbiają to podejście, ponieważ nie mówi się im już: «Po prostu to zaakceptuj»”.
Nasuwa się jedno pytanie retoryczne: co się stanie, jeśli przestanie się zmuszać dzieci do akceptowania nieprawidłowości w regułach językowych bez powodu?
Zaczynają rozumieć znaczenie tego, co się dzieje.
Rozprzestrzeniło się jak pożar
Daniel Romay, okręgowy dyrektor ds. edukacji podstawowej, ma jedną zasadę: powiedz nauczycielowi coś dobrego i patrz, jak się to rozprzestrzenia.
Dokładnie to się stało. Nauczyciele zobaczyli rezultaty i pokochali tę metodę. Chcieli więcej trenować. Prośb się piętrzyło.
Liczby nie kłamią. W roku szkolnym 2021–2022 wskaźnik umiejętności czytania wśród uczniów klas trzecich w całym okręgu spadł do niskiego poziomu 56%. W roku szkolnym 2023–2024 odsetek ten wzrósł do 81%. To więcej niż poziomy przed pandemią Covid-19.
W szkole podstawowej Concord wielojęzyczni uczniowie nie tylko osiągnęli swoje cele. Przewyższyli ich.
Walters słyszał historie prosto z klasy. Jesienią przybyło dwóch japońskich studentów. Do grudnia? Prowadzili pełne rozmowy w języku angielskim. Wyniki innego dziecka w zakresie akustyki wzrosły o 38 punktów. Natychmiastowy efekt.
Poza zajęciami
Dlaczego to jest ważne? Tak, wyniki testów wzrosły. Ale Walters widzi coś głębszego: długoterminową równość szans.
Wyobraź sobie: dziecko spędza trzy lata w Ohio, a następnie wraca do Japonii. Jeśli nie potrafi czytać po angielsku, umiejętność ta ulega pogorszeniu. Będzie to miało wpływ na jego przyszłe osiągnięcia w matematyce. W naukach przyrodniczych. Na wszystko inne.
„Chcemy, aby uczniowie odnieśli sukces… długoterminowe konsekwencje braku umiejętności mogą im poważnie zaszkodzić.”
Teraz dzielnica patrzy na zewnątrz. Walters chce dzielić się szkoleniami i wsparciem dla nauczycieli w okolicznych hrabstwach.
Celem nie jest tylko zwycięstwo lokalne. Jest to dążenie do powszechnej biegłości językowej w obrębie społeczności.
Czas pokaże, czy inne okręgi przyjmą to doświadczenie. Praca trwa. Powoli, ale pewnie. Jedna lekcja wielozmysłowa na raz.




















