TikTok to nie tylko taniec. A może nigdy nim nie był. Dwóch nauczycieli zdaje sobie sprawę, że technologia napędza samochód, podczas gdy nauczyciele trzymają się poręczy przez całe życie. Albo próbują się przeciwstawić. Jeden z nauczycieli postanowił zaprzestać bójki. Jej uczniowie zdobywają profesjonalną wiedzę z życia wziętą z krótkich klipów wideo. Byli nauczyciele, z których część odeszła ze łzami w oczach, teraz uczą nowych rekrutów przez Internet. Po co więc udawać, że tego nie ma?
Sprawdzanie rzeczywistości w mediach społecznościowych
Nauczyciele nie są już tylko w klasie. Przewijają się. Oglądają filmy. Na piętnastosekundowych fragmentach audio kształtują swój pedagogiczny światopogląd. Evi Uska twierdzi, że nie ma co tego ignorować. Dane są już w ich głowach. Próba ich usunięcia jest niemożliwa.
Lepiej pomóc im zadać pytania. Skrytykuj algorytm, jeśli chcesz. Odrzuć źródło, ale szanuj wpływ. Informacje je kształtują. To już jest fakt. Pytanie tylko, jak głęboko wpuszczą to w siebie.
Celem jest pomoc przyszłym nauczycielom w krytycznym podejściu, a nie zwalnianiu.
Kiedy AI wystawia ocenę
A potem jest Steven Swanson. Nauczyciel inżynierii w szkole średniej. Stworzono w pełni zautomatyzowany system oceny. Była skuteczna. Strasznie skuteczny. Studenci otrzymali informację zwrotną, której nie przeczytał. Nie widziałem tego. Nie dotknąłem tego.
Dopóki jeden ze studentów nie podziękował mu za konkretne słowa, których nigdy nie napisał.
Uch.
Musiał przebudować system. Wróć do centrum. Dlaczego? Ponieważ automatyzacja odbiera element ludzki. Nie chodzi tylko o zaznaczanie pól. Chodzi o to, kim są te dzieci.
Niektóre zadania można wykonać za pomocą sztucznej inteligencji. Tak. Prędkość jest wygodna. Ale tracisz szczegóły. Niuanse. Osobowość. Dziwne dziecko, które w rzeczywistości jest geniuszem. Cichy, który potrzebuje popchnięcia. Bot tego nie zauważa. Swanson przyznaje, że sztuczna inteligencja nie sprawdza się tam, gdzie liczą się połączenia. Ceni efektywność, ale nie kosztem poznania swoich uczniów.
Co my tu robimy?
Kto więc tak naprawdę wie? Technologia czy nauczyciel? Wygląda na to, że narzędzie wygrywa. Oceny są kodowane w skryptach. Odpowiedzialność staje się błędem. Prosimy uczniów o obecność, podczas gdy nasze systemy automatyzują frekwencję.
To sprawia, że zastanawiasz się, po co naprawdę jest nauczanie. Jeśli informacja zwrotna może pochodzić z maszyny, czy nauczyciel jest tylko nianią z programem? Być może nie. Ale granica zaczyna się zacierać. Nie zdefiniowaliśmy jeszcze w pełni konsekwencji. Po prostu słuchamy pętli sprzężenia zwrotnego, mając nadzieję, że nie zamknie się ona całkowicie.




















