Media społecznościowe czynią nas nieszczęśliwymi. Przynajmniej taką historię sobie cały czas opowiadamy. A jednak siedzimy przyklejeni do ekranów i patrzymy na coś niezwykle specyficznego i dziwnego. Zwierzę. Żuje. Bardzo głośno.

Jest w tym coś niemal hipnotycznego. Zbliżenie pyska. Chrzęst rozdartej marchewki. Logika podpowiada, że ​​to nie powinno działać, a jednak działa. Może dlatego, że jest nieszkodliwy. A może dlatego, że jesteśmy samotni 🐿️

W tym tygodniu ogrody zoologiczne w całych Stanach Zjednoczonych na dobre wykorzystały tę osobliwość jako broń. Cel: kangury drzewiaste.

W oczekiwaniu na Światowy Dzień Kangura Drzewnego (21 maja) program AZA SAFE uruchomił międzynarodową kampanię Tree Kangaroo Crunch-a-Than. Pomysł jest prosty, graniczący z absurdem, ale zaskakująco skuteczny: opublikuj film przedstawiający jedzenie kangura drzewnego. Coś głośnego. Coś chrupiącego. Wygraj polubienia.

Wygraj wyświetlenia. Być może nawet wygraną w kategorii Wybór Jury.

Jednak zasady dotyczące przekąsek są rygorystyczne. Nie możesz po prostu dać im czerstwego siana. Organizatorzy polecają paprykę, seler i groszek śnieżny. Nawet serca sałaty rzymskiej. Ogórki i cukinia są technicznie dozwolone, ale organizatorzy z pewnym poczuciem winy zauważają, że cierpi na tym czynnik chrupkości. Ciche, mokre chrupnięcie nie załatwi sprawy. Potrzebne jest chrupanie.

„We współpracy z programem AZA Tree kangaroo SAFE… uczestniczymy… aby zwrócić uwagę na ten gatunek.”

Tak twierdzi zoo Rogera Williamsa, które wprowadza na rynek trzy swoje kangury Matshi. Ci goście są nietypowi. Różowy nos. Brązowo-biały płaszcz. Pochodzi z lasów mglistych Nowej Gwinei.

Są rzadkie nawet w rzadkiej rodzinie.

Kangury drzewiaste należą do rodzaju Dendrolagus. W sumie istnieje czternaście gatunków. To jedyne kangury, które spędzają życie wysoko w koronach drzew. Są to nadrzewne torbacze o długich nogach i wyściełanych stopach, przeznaczone do czepiania się gałęzi, a nie do meczów bokserskich.

Ale ich liczba szybko maleje.

Na przykład kangur drzewny o złotym płaszczu balansuje na krawędzi przepaści. Żyje tylko w niewielkim fragmencie lasu deszczowego Nowej Gwinei i należy do najbardziej zagrożonych ssaków na naszej planecie. To nie jest tylko problem lokalny. Jest to problem globalny.

Oglądamy więc filmy przedstawiające ich przeżuwanie.

Dlaczego to pomaga? Może to wcale nie pomaga. A może ma to większe znaczenie, niż przyznajemy. Uwaga jest dziś walutą. A jeśli tę walutę można kupić za uderzenia dopaminy wynikające z dźwięków żucia ASMR, nie będziemy narzekać.

Zwycięzcy zostaną ogłoszeni 17 maja. Oczywiście czasu australijskiego.

Do tego czasu chrupanie trwa.